Wednesday, October 15, 2014

Podsumowanie


Ten post czekal dwa lata jako draft, ale po powrocie zabraklo motywacji, zeby go dokonczyc. Wrzucam w takim stanie jak go znalazlam. Jest dosc chaotyczny, ale moze chociaz teraz sie komus przyda. Akurat w Norwegii zajecia zaczynaja sie w sierpniu, wiec  w tym roku to po ptakach, ale moze drugi semestr.. ;) 
Powodzenia!


________
Grudzień 2012



postanowilam, ze napisze krotki i praktyczny poradnik dla przeciętnego Erasmusa w Bergen, poniewaz dla mnie bylo to ogromnie pomocne, przed moim wyjadzem.
  • parasolka dobrej jakosci jest bardzo potrzebna, slabej nie ma co brac, czesto pada i wieje, widok połamanych parasolek na ulicy jest normą. sprawdzone kalosze rowniez. nie robcie takiej glupoty jak ja, ze kupujecie kalosze na dwa dn przed wyjzdem, a na miejscu sie okazuje ze uwieraja w kostke..
  • jedzenie typu instant z Polski przydaje sie bardzo, zwlaszcza na poczatku, kiedy nie zna sie sklepow i nie wie sie gdzie co sie kupuje. 
  • alkohol z polski w ilosciach jak najwiekszych jest rzecza konieczna! alkohol jest tak drogi, ze nawet norwedzy uwazaja ze jest za drogo (a oni maja kasy po pachy). butelka wódki kosztuje 300kr (ponad 150zl). najtansze male piwo w sklepie mozna kupic po 15kr, ale jest dosc marne, przynajmniej z  tego co mowili mi wszyscy na okolo, dla mnie kazde smakuje tak samo ;)
  • przygotujcie sie na to, ze stypendium dostaniecie dopiero po przyjezdzie na miejsce. ja musialam czekac miesiac, co bylo dla mnie ogromnym problem, bo teoretycznie mialam miec pieniadze przed wyjazdem, ale moj uniwerystet mnie niezle wkrecil. tak czy siak duuuze oszczednosci sa potrzebne. 
  • przed wyjazdem założyłam konto w Nordei, jako, ze to norweski bank to spodziewalam sie, ze może będzie mi łatwiej założyć tu konto, ale gucio. Każdy bank mi odmówił założenia konta, bo przyjechałam tylko na 5 miesiecy. Zanim będzie się dało założyć konto, trzeba złożyć wniosek o d-number (w przypadku kiedy jest się na krócej niż pół roku) lub ID-number (kiedy zostaje się na dłużej)
  • z załatwianiem wszelkich spraw urzedowych musicie być przygotowani, że nie uda się nic załatwić za pierwszym razem. godzinny otwarcia sa dosc dziwne, i kazdy mowi co innego. nawet jak się pójdzie do innej filii tego samego banku to w okienku uzyskasz odmienne informacje. jest to 'umiejetnosc', ktora podziela znaczna czesc Norwegów. Kiedy pytasz się o drogę 3 osób, jest możliwe, że każda osoba pokaże ci zupełnie inny kierunek. Sprawdziłam to na własnej skórze.
  • Polak w Norwegii jest traktowany z gory jako robotik albo sprzataczka. przykre, ale prawdziwe. Dwa razy zdarzyło mi się doświadczyć to na własnej skórze. Jest bardzo nieprzyjemne uczucie, kiedy ktoś po tym jak się przedstawiasz pyta się czy posprzatasz mu mieszkanie.. Dlatego skórę trzeba mieć twardą i nie brać tego do siebie. negatywny stereotyp polaka istnieje nie tylko w Norwegii, ale w calej reszcie Europy też. dzieki temu latwo zaskoczyc zagranicznych znajomych, pokazujac, ze nie kazdy polak jest zlodziejem, pijakiem i oszustem..
  • kiedy zalatwiacie akademik, najabrdziej prawdopodobne jest to, ze traficie do Fantoftu. jednak nie przerazajcie sie jego wygladem, bo to miejsce jest wspaniale! Mozliwosc poznania ludzi z calego swiata, poznania ich kultury, jedzenia (och te miedzynarowe obiady!). Pozwala to spojrzec na swoje zycie z zupelnie innej perspektywy, nabranie dystansu i uczy tolerancji i otwartosci. Wiele więcej sie wybacza ludziom z innych krajom, w przekonaniu, ze moze to inna kultura. byl to moj pierwszy kontakt z akademikiem jako takim, pierwsza mozliwosc mieszania bez rodzicow na dluzej. 
  • polecam angazowac sie w wolontariaty. mozliwosci jest tu mnostwo, kazdy moze znalezc cos dla siebie. kvarteret ze wspaniala szefowa kuchni Inghild, klubb fantoft ma same zalety (odleglosc, ludzie, docenienie, Andreas i Romi), tenants unionon, hulen, gdzie mozesz byc grafikiem, barmanem, fotografem itp
    wiele norweskich studentow to robi nawet jak maja normalna prace. jest to jeden z lepszych sposobow na poznanie nowych ludzi. na zajeciach norwedzy z reguly ignoruja miedzynarodowych studentow.
  • naprawde stajesz sie alkoholikiem na erasmusie
  • chetnie odpowiem na wszelkie pytania przyszych begenskich erasmusow :)
  • bilet miesieczny na komunikacje miejska (400nok): studencki mozna kupic za okazaniem letter of acceptance, nie trzeba wiec czekac na student id, polecam to zrobic jak tylko sie przyjedzie do bergen, o ile skyss office bedzie czynne, zaoszczedzi sie przynajmniej 54kr.
  • imprezy w fantofcie sa bardzo niezobowiazujace, dltego nie trzeba sie przejmowac strojem, jednak przyjemnie jest zalozyc sukienke, dlatego nie radze z tego rezygnowac, mimo ze jedzie sie do zimnej norwegii ;) no i buty, ja stwierdzilam, ze nie beda mi potrzeba zadne ladniejsze buty, czego mi bardzo brakowalo.
co do fantoftu: jest potrzebny kabel do internetu, komputer ze sprawdzona kamera i mikrofonem tez sie przyda, skype bardzo ulatwia radzenie sobie z tesknota za przyjaciolmi i domem, kłódka do szafki na silownie (polecam karte na silownie! 890 nokow i ma sie open karnet na caly semestr do 6 obiektow, z czego jeden jest bezposrednio pod fantoftem)

student id sluzy do otwierania wszelkich drzwi, do kserowania (nie ma sensu za duzo wkladac na karte pieniedzy, bo wcle nie ma tak duzo do kserowania, drukowania)

Post-erasmus depression:



Tuesday, December 18, 2012

Tredje dag i Oslo

Centrum Sztuki Współczesnej



Opera




Jarmark świąteczny


Pałac królewski


Muzeum filmu

Monday, December 17, 2012

Andre dag i Oslo


Piosenka przewodnia dzisiejszego dnia to dla mnie I follow river -Lykke Li. 
Włączcie na czas oglądania zdjęć :)




Dzień drugi spędziłyśmy również na muzeach, żeby doszczędnie wykorzystać nasz oslo pass. Obliczyłyśmy, że kupując go zaoszczędziłyśmy przynajmniej drugie tyle co na niego wydałyśmy, licząc nasze przejazdy na gapę, po skończeniu się ważności naszego biletu. Jesteśmy usatysfakcjonowane, że tyle udało się nam zobaczyć.


Zaczęłyśmy od Muzeum Muncha, na którym ja osobiście się zawiodłam. Wiem, nie jestem znawcą sztuki, ale Krzyk naprawde nie wygląda bardziej imponująco na żywo niż na zdjęciach.



Potem pojechałyśmy do muzeum technologii, najbardziej interaktywne muzeum w Oslo. Zdecydowanie warto na nie poświęcić więcej czasu, my musiałyśmy przez nie niemal biec a i tak spędziłyśmu tam chyba z 2 godziny.




Następny przystanek to było Muzeum Historii, które było tak nudne, że nawet nie mamy z niego prawie żadnych zdjęć.

iglo


Później, z kilkoma problemami i niezbyt, dotarłyśmy do Muzeum Designu i Sztuki Użytkowej.

wiele sposobów na wykorzsytanie laski.

kalosz






A na koniec poszłyśmy do Muzeum Sztuki Współczesnej. Rewelacja! Niestety miałyśmy miałyśmy mało czasu i nas wyprosili po 40 minutach, zdecydowanie mogłybyśmy spędzić tam więcej czasu.












Jutro planujemy zobaczyć jeszcze kilka muzeów, które mają już darmowe wejście i ogólnie pochodzić po mieście. Wieczorem spotykamy się z naszym hostem i Shem, jego koleżanką z dzisiejszego obiadu, pokaża nam ich miejsca w Oslo i te mniej turystyczne, bo to zobaczymy same wczesniej tego dnia.



Wybaczcie beznadziejna jakość panoramy, ale mój aparat w telefonie nie jest mistrzem jeśli chodzi o te sprawy ;) to jest okolica, w której mieszkamy.






Sunday, December 16, 2012

Første dag i Oslo


Masa przypadkowych zdjęć z pierwszego dnia w Oslo.







The Polar Ship Fram
Viking Ship Museum



Skocznia Holmenkollen. Punkt widokowy w Oslo, jednak miałyśmy pecha z pogodą i jedyne co widziałyśmy to gęsta mgła. Ale dobrze sie bawiłyśmy w muzeum narciastwa, bawiłyśmy się z misiem i okularami z flaga Norwegii na szkłach. 



Widok z samej góry:





Nobel Peace Center



I mega czajnik naszego hosta, można nawet ustawić temperaturę wody! 
Czajnik jest dopasowany do windy w jego budynku ;)





Friday, December 14, 2012

Bergen > Oslo

Zdjęcia są głownie z jednej cześci podróży, w reszcie albo spałam albo byłam zbyt wolna na robienie zdjęć. Ale widoki były bardzo różnorodne cały czas. Zdecydowanie polecam tę trasę. W lato, kiedy dzień jest dłuższy pewnie jest jeszcze piękniejsza, ja straciłam jakies 2 godziny na czekaniu na wschód słońca.






Na deser grzane wino, ktore robiliśmy na świateczny event TU. Zwróć uwagę na wielkość garnka! Zapach wina unosił się na korytarzu jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Thursday, December 13, 2012

Last night in Bergen

Nie moge uwierzyc, ze za 24 godziny bede juz w Oslo. mam wrażenie, że żegnam kogos innego, że i tym raz to ktoś inny wyjeżdża, a nie ja.. Właśnie mnie to uderzyło. Zaczynam sie pakować..

Tuesday, December 4, 2012

Last weekend with Ségo

W piątek ostatnia impreza w pełnym składzie. Temat tego piątku lata 80' i 90', nie trudno sobie wyobrazić, że miałyśmy kupę zabawy tańcząc znów macarene i las ketchup.


W sobotę zaczęłyśmy od zwiedzenia miasteczka domków piernikowych, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Nie spodziewałam się, że może to wyglądać tak wspaniale! Znalazłam swój domek, ale postawili go od najbrzydszej strony :(







Po tym zostałyśmy na Lysfest, które również wspominam bardzo dobrze. Najpierw śpiewaliśmy świąteczne piosenki i odliczaliśmy do zapalenia illuminacji na wielkiej choice, a kiedy zaczęło się ściemniać każdy mógł wziąć rozpaloną pochodnię. Wspaniały widok, kiedy pochodnie zaczęły się rozprzestrzeniać na około całego jeziora, gdzie odbywał się Lysfest. Na zakończenie były fajerwerki, które trwały bite 10 minut! Podejrzewam, że Sylwester w tym roku niczym nie juz nie zaskoczy, bo tego dnia widziałam chyba wszystkie możliwe kobinacje. Nawet serduszka i uśmiechnięte buźki ;)




W niedziele zrobiło się jeszcze zimniej. Odczułyśmy to bardzo mocno po naszym krótkim spacerze po okolicy. Ale pogoda była idealna! Zaczęłyśmy spacer w dzień, skonczyłyśmy już po zachodzie słońca. Chociaż tutaj nie trwa to zbyt długo.