Sunday, September 30, 2012

Fjord cruise



 Pogoda była dość kiepska jak na wycieczkę, chociaż czasami były przebłyski słońca i przerwy w deszczu. Jednak w tej wycieczce nie widoki okazały się najważniejsze, bawiłam się wspaniale się bawiłam przez cały dzień. Po ostatnim smutnym tygodniu, w którym dopadła mnie wielka tęsknota za wszystkim co polskie i przede wszystkim za Wami (!), potrzebowałam rozluźnienia. Po powrocie do Bergen brzuch mnie bolał od ciągłego śmiechu, przyjemne uczucie.


Aileen i jej wersja Titanica - podejście pierwsze

podejście drugie - całkowicie w japońskim stylu ;)





Kilka dni temu poszłam do sklepu z żywnością z całego świata. Sklep mijam prawie za każdym razem jak idę na zajęcia, ale byłam przekonana, że i tak będzie tam koszmarnie drogo, więc nie ma sensu iść. No i bardzo tanio nie było, ale jak na to że była tam cała masa egzotycznych produktów to ceny nie są aż takie wysokie.

 Pierwszy raz zareagowałam tak entuzjastycznie na widok ogórków kiszonych ;)


Thursday, September 27, 2012

Oslo

Kupiłyśmy dzisiaj bilety do Oslo. Opuszczamy Bergen 14.grudnia, żeby po czterech dniach wskoczyć do samolotu i pożegnać się z Norwegią na dłużej.

Ale wracając do teraźniejszości. Dzisiaj upiekłam cinnamon rolls, to już chyba przedostatnia rzecz, którą uda mi się zrobić z pozostałości po Carlosowym cieście. Jutro/pojutrze ostatnie podejście, muszę wymyślić coś specjalnego ;)

Monday, September 24, 2012

Kuchnia

Po dzisiejszej porażce (kolejnej) z bankami musiałam się odprężyć, więc postanowiłam coś upiec. Czas na porażki wyjątkowo dobry, bo z urodzinowego ciasta dla Carlosa zostało nam dużo składników, odbyło się więc bez kupowania wszystkich produktów. Na sprawy z bankami i urzędami poświęcę osobny post, bo może kolejne pokolenia erasmusów w Bergen będą potrzebowały takich informacji i nię będą musiały wyważać otwartych drzwi jak ja teraz to czynię..

Pisząc post siedzę na nowej kanapie w kuchni, która całkowicie zmieniła tu atmosferę. Zerkajam na piekarnik i krzątających się po kuchni Helen i Martina, którzy właśnie przygotowują dla nas prawdziwy niemiecki obiad. 


A to sneak peak dzisiejszego deseru.

Wieczorem będzie update z końcowym wypiekiem. Oby wszystko wyszło!



Oto mini eklerki, z tego dnia



Z ciekawostek kulturowych dowiedziałam się ostatnio, że w Norwegii publiczne głośne dmuchanie nosa jest bardzo nie na miejscu. Żałuję, że dowiedziałam się tego tak późno ;)

A we Francji jak nie pocałujesz się na powitanie (nawet przy poznaniu) to jest to odbierane jako oznaka wielkiej niechęci w kierunku francuza. Kiedy dziewczyna wystawia dłoń na powitanie to chłopak doskonale wie, że nie ma u niej najmniejszych szans i a dziewczyna jest wręcz obrzydzona jego widokiem. Strzeżcie się! ;)

Sunday, September 23, 2012

Walk with my buddy



Śniadanie z pyszną szynką od Ani. Tego mi brakowało!
Dobry początek dnia :)

Nastał 'weekend chłopakowy'. Rebecka i Helen właśnie szczęśliwie spędzają czas ze swoimi chłopakami. Anna wybrała się do Stavangeru, również w towarzystwie płci przeciwnej, choć na trochę innych zasadach ;) Zostałyśmy z Sego 'same' w słonecznym(!!) Bergen, więc postanowiłyśmy to wykorzystać jak najlepiej i wybrałyśmy się na spacer po mieście z Christianem (mój norweski buddy). Po ostatnich wizytach myśłałam, że byłam już wszędzie, ale jednak nie. Oto widoki z dziejszego dnia.




W drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu.. ze wszystkim. Ciężko było się tam ruszyć nie zahaczając o cała stertę rzeczy. Dlatego uważając na wszystko po bokach zapomniałam patrzeć przed siebie. Zupełnie nieświadomie wsadziłam twarz w futro lisa. Z przerażeniem odskoczyłam i nadziałałam się, również głową, na wypchaną norkę. Narobiłam mnóstwo hałasu i wiem, że długo nie zapomnę tego sklepu. Martwe zwierzęta to dla mnie jedna z najgorszych możliwych rzeczy, które można dotknąć..

Saturday, September 22, 2012

Misja kanapa


Przygotowując obiad zobaczyłam kanapę przed oknem. Żartowałam z dziewczynami, że powinnyśmy ją wziąć, ale na tym się skończyło. Jednak kiedy później poszłam zaparzyć herbatę spotkałam Carlosa w kuchni i pokazałam mu tę sofę, która ciągle tam stała. Carlos jeszcze bardziej się na nią napalił niż ja i postanowiliśmy ją wziąć. Zapukałam do Bruna po pomoc i tak kanapa z pewnymi małymi problemami znalazła się w naszej kuchni. Uwielbiam Fantoft, tu wszystko jest możliwe ;)


Bergen by night



14.09 była noc kulturalna w Bergen. Miałyśmy okazję zwiedzić zamek Bergenhus. Poszliśmy na koncert, jednak zdecydowłyśmy, że nie chcemy na niego zostawać i szukając drogi powrotnej zgubiłyśmy się w licznych korytarzach. Nie trwało to długo, ale i tak po wyjściu strasznie się śmiałyśmy, że ciągle byłyśmy tylko w jeden wieży, więc nie powinno być tak trudno wyjść.

widoki z wieży widokowej w Bergenhus



Friday, September 21, 2012

Hello Kitty




Podczas naszego zwiedzania Bergen natrafiłyśmy na na bardzo przyjaznego kotka, który tak nas zauroczył, że zamieniłyśmy się w japońskich turystów pstrykających zdjęcia z prędkością światła. 



Thursday, September 20, 2012

Osøyro

W ramach zwiedzania Norwegii wybrałyśmy się na wycieczkę do Os. Miasteczko jak miasteczko, nic nadzwyczajnego, ale widoki z wybrzeża super :) Zdecydowanie polecam się tam wybrać, zwłaszcza, że przez większą część drogi jedzie się w strefie Bergen, więc nie płaci się dużo za bilety autobusowe. A jedzie się autobusem numer 600 około 40 minut.






BergeneMelk w 3 odmianach towarzyszyła nam wszędzie :))







Wednesday, September 19, 2012

Post visit depression

Nadszedł czas kiedy kolejni goście mnie opuścili. Olga i Paulina wyjechały wczoraj wieczorem, a ja cały dziesiejszy dzień spędziłam leniwie, nie mając nastroju na nic ważnego. Zrobiło mi się lepiej, dopiero kiedy ustaliliśmy, że robimy imprezę urodzinową niespodziankę dla Carlosa, na którą zobowiązałam się upiec ciasto ;) Wygląda tak, jak się przypatrzycie widać jego imię z moreli z puszki. Galaretka niestety cała wsiąkła w ciasto, ale może dzięki temu będzie smaczniejsze ;)


A teraz muszę już lecieć robić gofry dla Carlosa i reszty gości. o 22:15 zapukamy do jego drzwi. 

Masa zdjęć z wizyty dziewczyn będzie jutro, kolejny raz Floyen, Bergen w nocy i po raz pierwszy Os.

Sunday, September 9, 2012

No i Agaty wyjechały



Jednak istanieje miłość norwesko-polska!


Ale przedtem odwiedziłyśmy kilka miejsc.  Niektóre jak zwykle zaskakujące.
może chłopca w gratisie do lampy?









prawie jak Pimpu!
Wiem, wiem, prawie robi wielką różnicę ;)
I kolejny do kolekcji. Tym razem pingwin przy oceanarium.





W ten weekend jest festiwal jedzenia w Bergen. Skosztowałyśmy wielu smakołyków (albo i nie), w tym salami z łosia, renifera i wieloryba. Łososia marynowanego, wędzonego, miodu z orzechami, przypraw i tradycyjnego ciasta, które było tak dobre, że aż je kupiłyśmy.

Ciasto jak naleśnikowe, a w środku nadzienie z masła, cukru i brązowego sera. Pyyyycha!

Friday, September 7, 2012