Tuesday, December 4, 2012

Last weekend with Ségo

W piątek ostatnia impreza w pełnym składzie. Temat tego piątku lata 80' i 90', nie trudno sobie wyobrazić, że miałyśmy kupę zabawy tańcząc znów macarene i las ketchup.


W sobotę zaczęłyśmy od zwiedzenia miasteczka domków piernikowych, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Nie spodziewałam się, że może to wyglądać tak wspaniale! Znalazłam swój domek, ale postawili go od najbrzydszej strony :(







Po tym zostałyśmy na Lysfest, które również wspominam bardzo dobrze. Najpierw śpiewaliśmy świąteczne piosenki i odliczaliśmy do zapalenia illuminacji na wielkiej choice, a kiedy zaczęło się ściemniać każdy mógł wziąć rozpaloną pochodnię. Wspaniały widok, kiedy pochodnie zaczęły się rozprzestrzeniać na około całego jeziora, gdzie odbywał się Lysfest. Na zakończenie były fajerwerki, które trwały bite 10 minut! Podejrzewam, że Sylwester w tym roku niczym nie juz nie zaskoczy, bo tego dnia widziałam chyba wszystkie możliwe kobinacje. Nawet serduszka i uśmiechnięte buźki ;)




W niedziele zrobiło się jeszcze zimniej. Odczułyśmy to bardzo mocno po naszym krótkim spacerze po okolicy. Ale pogoda była idealna! Zaczęłyśmy spacer w dzień, skonczyłyśmy już po zachodzie słońca. Chociaż tutaj nie trwa to zbyt długo.







No comments:

Post a Comment