Wednesday, November 28, 2012

skype skype skype

Czekam z niecierpliwością na kolejną telekonferencję!

Skype jest zdecydowanie jednym z lepszych wynalazków naszych czasów :)
Tak tak, muszę pisać esej, dlatego postanwoiłam przejrzeć wszystkie moje zdjęcia z Bergen... 

Monday, November 26, 2012

Urodzinowo

No i ostatnie fantoftowe urodziny za mna. W tym tygodniu świętowałyśmy urodziny Aileen...


...Andreasa, urodziny opóźnione o jakiś miesiąc...


... i Michaeli, już w pełnym składzie :)



 A takie rzeczy się dzieją kiedy ulubiony ( i jedyny ) dzbanek na wodę znika z kuchni 
w niewyjaśnionych okolicznościach.



Thursday, November 22, 2012

Shopping

Znalazłam tani sklep w Norwegii! 
Naprawdę tani, nawet jak na polskie warunki. 
Dlatego też pozwoliłam sobie na zrobienie sobie prezentu ;) 

 Od teraz pieczenie będzie dla mnie jeszcze przyjemniejsze. Wreszcie kupiłam porządną końcówkę do worka cukierniczego. Nie jest to końcówka, której potrzebowałam najbardziej, trzy podobne mam już w domu, ale nie mogłam się powstrzymać ;)

Znalazłam też idealną książkę dla mnie. Nie miała na sobie ceny, ale nie chciałam się za bardzo rozczarować, więc nawet nie sprawdziłam ile kosztuje.
Za to sprawdziłam w Internecie, że to już druga część!






Wednesday, November 21, 2012

STS


Wysyłanie pocztówek metodą Student to Student działa!
Po 6 dniach od wysłania dostałam dwie wiadomości zwrotne : Polska i Hiszpania nawiązały połączenie z Norwegią. Jest to zdecydowanie dobry sposób na wysyłanie darmowych pocztówek, w moim wypadku zrobionych własnoręcznie, więc 'oszustwo' dwukrotne. Ale mam nadzieję, że doceniacie mój wkład własny ;) Ale było warto, jeżeli Wam sprawiły taką samą radość jak mi ta, którą znalazłam w mojej skrzynce jakiś czas temu od mojego warszawskiego CC składu to cel zdecydowanie osiągnięty :)

Fanpage STS z informacjami, do których krajów pocztówki dochodzą: https://www.facebook.com/pages/Student-to-Student/108956022474266?fref=ts

Sunday, November 18, 2012

Pepperkakebyen



W tym roku się udało! Domek stoi nie tylko do zdjęć ;)
Wzięłyśmy udział w wydarzeniu ogranizowanym przez StudyBergen, dostaliśmy za darmo wszystkie składniki potrzebne do upieczenia ścian, skonstruowania domku i ozdobienia go. 


Jednak z powodu nienajlepszej organizacji i może braku wiedzy osób piekących, wszyscy mieli ogromne problemy z upieczonymi elementami. Niektóre były spalone, niektóre kompletnie rozwalone, a nasze byly niedopieczone, a więc zbyt miekkie, żeby trzymały się o własnych siłach. Musiałyśmy stworzyć konstrukcję z kartonu i przykleić pierniki do niego, żeby domek stał. Używaliśmy kleju do kafelków zamiast lukru, ale mimo tego oszystwa jestem z nas dumna, że podołałyśmy.



Bo momentami byłyśmy blisko rzucenia wszystkiego i wrócenia do domu. Od pierwszego grudnia będzie można oglądać nasze dzieło w miasteczku domków piernikowych. 
Według wikipedii jest to największe miasteczko tego typu na świecie!

Tegoroczny domek stworzyłam z Michaela.




A to Pałac Kultury polskiej drużyny ;)



Mimo że domek z przed dwóch lat nie wytrwał zbyt długo stojąc 
to nadal bardzo dobrze wspominam czas robienia go :)) 
No i co dość ważne – był całkowicie jadalny ;)



Wednesday, November 14, 2012

Table soccer


Odmierzanie czasu i zbieranie ciągle wypadających piłek (a dokładniej po każdej bramce, z powodu zepsutego stołu) to bylo moje zadanie przez jakies 6 godzin w niedziele. W poniedziałek ledwo chodziłam z powodu zakwasów w udach.





Organizatorki w pelnej krasie.

Na deser jedyne ładne zdjęcie nas z hat party. 
Był to temat przewodni staff party z klubu Fantoft z zeszłego tygodnia.

Thursday, November 8, 2012

Handle (zakupy jedzeniowe)

Dzisiaj kolejny dzień bez żadnych zajęć, mój tata się ze mnie teraz śmieje, bo wcześniej opowiadałam mu, że tylko na południu Europy nie trzeba się uczyć na Erasmusie, a teraz sama nic nie robię. Chociaz to zależy od podejścia do wszystkiego i tego jakie i ile przedmiotów się wybrało. Moje nie są zbyt wymagające. Nie miałam żadnego pieczywa na śniadanie, więc wybrałam się na spacer do sklepu. W jedną strone podjechałam dwa przystanki Bybanen, ale w drodze powrotnej nie chciało mi się czekać 9 minut na kolejny tramwaj i postanowiłam wykorzystać dobrą pogodę i wrócić na piechotę. Efektem jest kilka zdjęć.