W tym roku się udało! Domek stoi nie tylko do zdjęć ;)
Wzięłyśmy udział w wydarzeniu ogranizowanym przez StudyBergen, dostaliśmy za darmo wszystkie składniki potrzebne do upieczenia ścian, skonstruowania domku i ozdobienia go.
Jednak z powodu nienajlepszej organizacji i może braku wiedzy osób piekących, wszyscy mieli ogromne problemy z upieczonymi elementami. Niektóre były spalone, niektóre kompletnie rozwalone, a nasze byly niedopieczone, a więc zbyt miekkie, żeby trzymały się o własnych siłach. Musiałyśmy stworzyć konstrukcję z kartonu i przykleić pierniki do niego, żeby domek stał. Używaliśmy kleju do kafelków zamiast lukru, ale mimo tego oszystwa jestem z nas dumna, że podołałyśmy.
Bo momentami byłyśmy blisko rzucenia wszystkiego i wrócenia do domu. Od pierwszego grudnia będzie można oglądać nasze dzieło w miasteczku domków piernikowych.
Według wikipedii jest to największe miasteczko tego typu na świecie!
Tegoroczny domek stworzyłam z Michaela.
A to Pałac Kultury polskiej drużyny ;)
Mimo że domek z przed dwóch lat nie wytrwał zbyt długo stojąc
to nadal bardzo dobrze wspominam czas robienia go :))
No i co dość ważne – był całkowicie jadalny ;)







No comments:
Post a Comment