Po dzisiejszej porażce (kolejnej) z bankami musiałam się odprężyć, więc postanowiłam coś upiec. Czas na porażki wyjątkowo dobry, bo z urodzinowego ciasta dla Carlosa zostało nam dużo składników, odbyło się więc bez kupowania wszystkich produktów. Na sprawy z bankami i urzędami poświęcę osobny post, bo może kolejne pokolenia erasmusów w Bergen będą potrzebowały takich informacji i nię będą musiały wyważać otwartych drzwi jak ja teraz to czynię..
Pisząc post siedzę na nowej kanapie w kuchni, która całkowicie zmieniła tu atmosferę. Zerkajam na piekarnik i krzątających się po kuchni Helen i Martina, którzy właśnie przygotowują dla nas prawdziwy niemiecki obiad.
A to sneak peak dzisiejszego deseru.
Wieczorem będzie update z końcowym wypiekiem. Oby wszystko wyszło!
Oto mini eklerki, z tego dnia
Z ciekawostek kulturowych dowiedziałam się ostatnio, że w Norwegii publiczne głośne dmuchanie nosa jest bardzo nie na miejscu. Żałuję, że dowiedziałam się tego tak późno ;)
A we Francji jak nie pocałujesz się na powitanie (nawet przy poznaniu) to jest to odbierane jako oznaka wielkiej niechęci w kierunku francuza. Kiedy dziewczyna wystawia dłoń na powitanie to chłopak doskonale wie, że nie ma u niej najmniejszych szans i a dziewczyna jest wręcz obrzydzona jego widokiem. Strzeżcie się! ;)
No comments:
Post a Comment