Thursday, August 9, 2012

Dzień 3


Dzień zaczął się ponuro, w nocy padało i wszędzie były kałuże. jednak nie założylam kaloszy,wbrew wewnetrzemu głosikowi w głowie- weź je, weź, przecież jesteś w deszczowym bergen. Przed deszczem nie musiały mnie chronić, nie spadło ani kropli. Za to w drodze powrotnej moje zamszowe buty miały spotkanie pierwszego stopnia ze Spritem, ale przeżyły. chyba ;)

Jako że bilety grupowe sa tansze, to po przyjsciu na przystanek zaczelam szukac chetnych na wspolny zakup. Pierwsza zgodzila sie Rebeca z Finlandii, druga - Sego z Francji. Pojechalysmy do student center, gdzie byly dzisiejsze zajecia zapoznawsze. lunchem byla razowa bagietka z wnetrzem do wyboru. Razem z dziewczynami jednoglosnie uznalysmy, ze jestesmy w Norwegii i trzeba zjesc rybe, wiec stanelo na kanapce z wedzonym lososiem. Byla calkiem dobra, ale w Subway są lepsze ;) ale nie bede narzekac, normalnie w supermarkecie taka kanapka kosztuje 40 nokow.


A to dziesiejsze łupy:

mój uniwersytet dba o wszystko. jabłuszko na zdrowie, czekoladka (z bajką w środku;)) na osłodę życia no i prezerwatywy ;) opiekę medyczna UiB również zapewnia, wszelkie badania na choroby weneryczne sa za darmo ;)



No comments:

Post a Comment