Pas startowy lotniska w Bergen jest położony między rzeczką a drzewami, wyglada jak małe lotnisko zw buszu. Po wyjsciu z samolotu takiego wrażenie już się nie ma. Za to droga z lotniska od centrum bergen, która trwała 30 minut krajobrazem przypominała mi alaskę.
Poki co w Bergen nie wiele widziałam, byłam zbyt zajęta nie padnięciem na twarz ciągnąć moje dwie walizki po 20 kg pod góre do Student Center. Właśnie sprawdziłam jaka to jest odległość. Aż nie chce mi się wierzyć, że to tylko 600 metrów! Z ciężarem dodatkowej osoby (podsumowując kilogramy moich bagaży) to było zdecydowanie najdłuższe 600 metrów w moim życiu.
| to ta górka, w rzeczywistości jest bardziej stroma niż tu się wydaje. |
Pisząc tę notkę siedzę w klubie akademickim, słuchając jazzu granego na pianinie na 6 studenckich rąk. Obok mnie siedzi Ania, piszac na swojego bloga i Aileen z Japonii pisząc do mamy, że wreszcie dotarła po dwóch dniach podróży! Jest bardzo radosna i genialnie mówi po angielsku. Spotkany na parkingu amerykanin zachwycał się jej akcentem, więc to musi o czymś świadczyć. Ten sam amerykanin stwierdzil rówież, ze to ze jestesmy polkami jest exciting, co nas bardzo rozbawialo, chociaz wlasciwie moze nie powinno ;)
pokój udało się nam załatwić ten co chciałyśmy, ze wspolna kuchnia, w ktorej jest wszystko! papieki do cupcakow tez! no i piekarnik :))))))
No comments:
Post a Comment