Saturday, August 11, 2012

Dzień 5




słońce mnie dzisiaj obudziło przedzierając się przez zasłony. Jeszcze raz niech ktoś mi sprobuje powiedzieć, że w Norwegii nigdy nie ma słońca!

słoneczna Floryda


Wczoraj koło 23 wybrałyśmy się z Anią na spacer po okolicy.

widok na akademik
zdjęcie jak zwykle nie ukazuje tego jak to wygląda na żywo, wyglądało lepiej ;)
    Okolica Fantoftu jest bardzo ładna, zadbana i wspaniale by się tu mieszkało. Jednak nasz spacer nie był najlepszym pomysłem, bo o tej porze już nikogo tam nie ma na zewnątrz. Po oddaleniu się od akademika o kilkaset, może kilometr, metrów zobaczyłyśmy biegnącą w naszą stronę muzułmankę i z paniką ciągle oglądającą się za siebie. Nie wiedziałyśmy przed czym ucieka, ale tak nas to przeraziło, że przestałyśmy myśleć i zamarłyśmy w miejscu. Po chwili zobaczyłyśmy szybko idącego mężczyznę za nią. Postanowiłyśmy zawrócić i idąc bardzo szybko zmierzałyśmy w znajome strony. Kiedy byłyśmy dostatecznie blisko, że wiedziałyśmy, że wytrzymamy biegnąc pędem ruszyłyśmy do przodu, a ten facet za sami! Całe szczęście nikomu nic się nie stało, ale jednak już nie będziemy same chodzić po nocy w Bergen ;) 
W ciągu dnia wybrałyśmy się do secondhandów w poszukiwaniu okazji ;)

Na ubrania była promocja wszystko za pół ceny, Ania znalazła idealną bluzkę na siłownie. A ja znalazłam książkę po angielsku za 20 noków. Było też wiele znajomych mi już ksiażek po równie niskich cenach.

No comments:

Post a Comment