Sunday, August 12, 2012

Jeg jobber pa Kvarteret

Norwegia jest dziwna.











zbliżenie:



centrum handlowe jest zamknięte w niedziele, ale da się do mniego wejść, bo jest jednocześnie przejściem na dworzec kolejowy. Jednak jest całkiem pusto.


dziewczyna siedziała na przystanku na kolanach chłopaka w kombinezonie w amerykańską flagę


można też tu spotkać stroje narodowe ;)


a to pamiątki, które można kupić wszędzie i jest ich cała masa w rożnych pozach i wieku.




nawet Ania jest dziwna w Norwegii, a właściwe jej komputer, który jej to robi ;)

Lektorat z chińskiego trwa tylko miesiąc. Za to jest codziennie po 1h45min i we wtorki 2x 1h45min. Norweski też jakiś krótki. Trwa tylko 13 tygodni. Coś czuję, że sie wiele nie nauczę. Więcej się nauczę jak zostanę wolontariuszką w kuchni. Dzisiaj miałam dzień zapoznawczy, spędziłyśmy tam prawie 5 godzin krojąc, siekając, mieszając, nalewając i ogólnie poznając budynek co gdzie jest. Za każdy dzień pracy mamy darmowy obiad, co nie jest aż tak rewelacyjną okazją, ale całkiem fajne rzeczy tam gotują i ludzie też wydają się ok, więc może na jakieś 2 dni w tygodniu będziemy tam chodzić. Ale najpierw poszukamy pracy, bo to nas jednak bardziej by urządzało.
tak się prezentowałyśmy w naszych strojach roboczych.

Plan na jutro: 
07:30 siłownia
a od 10:00 sprawy uczelniane. Dostane jutro Student ID, kolejna okazja do zrobienia głupiej miny do zdjęcia ;) 

1 comment: